A

ALEJA DĘBOWA

Jednym z fajniejszych naszych pomysłów, które miały za zadanie ocieplić wizerunek festiwalu, było zasadzenie dębów w Parku Helwinga  w 2008 roku. Pomysł super,  wykonawcy  moi się spisali, gorzej z Gminą. Kilka lat później  rozpoczął się   remont parku, przebudowa alejek, i niestety, kilka pamiątkowych dębów wykruszyło się. A tak dla przypomnienia,  dęby sadzili m.in. Kazik, Nosowska,  Renata Przemyk, Waglewski. Dzięki moim staraniom i wsparciu Burmistrza, Krzysztofa Piwowarczyka, kilka lat później,   pozostałe po renowacji Parku dęby zyskały  tabliczki informujące  – kto i kiedy  sadził dany dąb. Z tymi dębami wiąże się jeszcze jedna  historia – pod każdym  dębem umieściliśmy marmurową tabliczkę z datą, nazwą festiwalu oraz nazwiskiem i imieniem osoby sadzącej te dęby. Dla  pewności osadziliśmy to w betonie. Niestety,  tabliczki wytrzymały tylko jedną  noc. Mieszkańcy pola namiotowego zadbali o to, by  dęby na kilka lat  stały się anonimowe. Co ważne,  wydaje się że większość tych tabliczek pojechała w Polskę. To nie były akty wandalizmu, w sensie tłuczenia  dla samego faktu niszczenia. To były celowe działania zbieraczy festiwalowych pamiątek.

ALKOHOL

Mówiąc o alkoholu na festiwalach w Węgorzewie, w wersji oficjalnej, mówimy oczywiście o piwie.  Przez lata zmieniały się  przepisy, interpretacje. Nigdy nie było różowo. W 1999  roku miał miejsce EB Rock Festiwal. I żeby móc sprzedawać  piwo na festiwalu potrzebna była zgoda gminy na jednorazową sprzedaż. Niestety, ówczesna  Pani Sekretarz, była pryncypialna aż do bólu. Cytuje – na festiwalu nie wolno sprzedawać  i podawać alkoholu. I na nic zdawały się   prośby ówczesnego organizatora, delikatne sugestie Burmistrza. Nie i nie. I mało brakowało, i  festiwal by się nie odbył. A mówimy o działaniach na 2-3 tygodnie przed pierwszym graniem. Pani Sekretarz zmiękła dopiero na argument o odwołaniu imprezy. I wydała zgodę –  „Na sprzedaż i podawanie piwa  w garażach przy placu koncertowym”.  Jako   organizator  kolejnych edycji „rockowiska” wiele piwnych kruczków  rozkminiłem na drobne. Z korzyścią dla zdrowego rozsądku. W 2004 roku na wojskowym placu miały miejsce dwie podobne  imprezy. Lato z Radiem i nasz festiwal. Na Lecie  z Radiem organizatorzy   porobili klatki  piwne, ograniczone barierkami, i tylko w klatkach stłoczeni jak śledzie uczestnicy  koncertu  mogli delektować się złotym napojem. Jeśli można było mówić o delektowaniu się w takich warunkach.  Trzy tygodnie wcześniej  wypróbowałem swój patent, wszystko zgodnie z przepisami. Na dwu przeciwległych ścianach  garażów powiesiliśmy z jednej strony kufel przekreślony czerwonym X – to w stronę sceny,  obok  kuflel z pianką bez dodatkowych znaków. W ten sposób  podzieliłyśmy cały plac na dwie strefy. I komfort  picia piwa był. I nikt się z kuflem nie pchał pod scenę – czasami tylko ochrona dyskretnie groziła palcem dla tych  co się zapominali. Wszystko zgodnie  z prawem.

AMATORSKIE ZESPOŁY CZ. 1.

Mało kto  już dziś pamięta, że  w początkach festiwalu, gdy nie było   Internetu, jedynym sposobem na dotarcie do środowiska  rockowego, tego amatorskiego było wysyłanie zaproszeń do domów kultury oraz poczta pantoflowa. Każdy rok  to oddzielna  historia, za każdą płytą kasetą, potem CD, a na koniec plikiem mp3, wszystko z  kartą zgłoszenia,  stali konkretni ludzi ze swoimi marzeniami, pomysłami, swoją  wizją  muzyki rockowej. Przez  te wszystkie edycje  można powiedzieć , że  na węgorzewskiej scenie  chciało  zagrać kilka tysięcy  grup. To oznaczało kilkanaście tysięcy osób. Tu w tym miejscu chciałbym  o kilku kwiatkach. Czy ktoś uwierzy, że w 1992 roku do konkursu stanął   szczycieński Hunter? Tak,  tak, ten Hunter który  kilkanaście lat później był gwiazdą węgorzewskiego festiwalu. Ciekawa była   historia z laureatem z 1994 roku. Decyzją  jury zwycięzcą  została koszalińska grupa Harwester. Ale … zespół po konkursie wyjechał. Jedna z wersji mówiła, że członek zespołu miał ślub, druga, że zespół grał na weselu. Jako organizator, w czasach gdy jeszcze nie było  komórek, złapałem zespół telefonicznie w drodze powrotnej na dworcu w Olsztynie – na nic zdały się moje  prośby i perswazje – temat wesela  wygrał. I ta decyzja postawiła  jury przed dylematem – kto w zamian. Opcja była tylko jedna – Sweet Noice.  Ale na  tę kandydaturę nie chcieli się zgodzić mundurowi w jury – Glaca w czasie koncertu rzucił w publikę butelką  wody. Znowu negocjacje do rana  z Glacą. Warunek był jeden – Glaca ze sceny przeprosi za zachowanie i tytuł powędruje do  Sweet Noice. I tak się stało. A Harwester do dziś nie wie o pogrzebanej swojej szansie na sukces. 

 W 2007 roku  na małej scenie w Parku Helwinga  miał wystąpić Feel, zespół nominowany do naszego konkursu przez  Radio Katowice. Ich debiutancki singiel A gdy jest już ciemno znalazł się na naszej festiwalowej składance. Niestety, o zespole z tygodnia na tydzień stawało się coraz bardziej głośno, w efekcie  mocniejsi od nas zabronili mu występu w konkursie na trawie w parku Helwinga a  kilka tygodni po naszym  festiwalu Feel tym samym utworem zdobył Bursztynowego Słowika w Sopocie.

AMATORSKIE ZESPOŁY CZ. 2.

Dziś nie chce się wierzyć, że   do Węgorzewa  potrafiło  jednorazowa zgłosić się po ponad 400 kapel z całej Polski. Czy  jako organizatorzy, którzy powoływali komisje do weryfikacji/przesłuchań nie mieliśmy odczucia, że  kogoś przegapiliśmy? Nie jest to do sprawdzenia czy weryfikacji. Przyjęliśmy do konkursu zespół Enej w 2006  roku, w konkursie wystąpił Power of Trinity,  przyznaliśmy tytuł laureata Mariuszowi Dudzie i jego zespołowi Xanadu, metalowy Testor po zwycięstwie w  Węgorzewie  zagrał na największych polskich festiwalach. To przez Węgorzewo  wiele olsztyńskich zespołów wybiło się na niepodległość  i  bez względu na szyld/nazwę  nie były to anonimowe grupy: Los Vaticaneros, Kookaburra, Transsexdisco, Zaraza czy nawet Kuśka Brothers. Na węgorzewskiej scenie w konkursie wystąpiła Ewelina Lisowska z zespołem Nurth (nagroda dla indywidualności artystycznej festiwalowego konkursu), na węgorzewskiej scenie z dobrej strony pokazał się Michał Kowalonek  z zespołem Snowmen, ten sam, który zastąpił Rojka w grupie Myslovitz. Kariery  muzycznej nie zrobił za to  Michał Wypij, muzyk olsztyńskiego Monolitu. Na festiwalu został  jako zespół zauważony, Michał, niestety rzucił granie na rzecz polityki.  Kończąc wątek  konkursu nie sposób  nie wspomnieć o tym jak  jeden z zespołów  chciał nas sprawdzić. Nagrał  demówkę w 2002  roku, wypełnił kartę  zgłoszenia  i … się zakwalifikował. Mowa o zespole  Fochmann. Niestety, zespół  nie pojawił się na węgorzewskiej scenie, bo takiego zespołu nie było. Kasetę  –  przyznali  się  po  latach, gdy już występowali w Węgorzewie jako gwiazda  – wysłali dla jaj chłopaki z Pogodna. Z taką  myślą, że sprawdzą naszych jurorów.

B

C

D

E

F

G

H

I

J

K

L

Ł

M

N

O

                                                                  ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY

Jak zacząć wspomnienia  to najlepiej z górnego C.  Pierwszym zespołem  na węgorzewskim rockowisku  z polskiego rockowego topu miał być w 1992 roku KULT. My w Węgorzewie byliśmy tylko wyrobnikami , decyzje zapadały w Warszawie, w wydziale kultury Dowództwa Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Plakaty z KULTEM poszły już  na miasto.  Koncert Kazika jednak  z nieznanych do dziś przyczyn został odwołany, w to miejsce  to same szefostwo dało  na ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY. Z   OZ wiąże się też moja znajomość – sympatyczna, ciepła, pełna wzajemnego szacunku – z Wojtkiem Pogorzelskim, naszym późniejszym jurorem. To z jego inicjatywy   zespół w Węgorzewie obchodził swój jubileusz. Wojtek w 1992 r. wrócił do kraju. Otrzymał propozycję zagrania dwóch koncertów z repertuarem Oddziału Zamkniętego w ramach otwarcia warszawskiego klubu muzycznego Fugazi. 21 i 22 marca zespół w składzie: Wojciech Łuczaj-Pogorzelski (gitara prowadząca), Jarosław Wajk (śpiew), Jarosław Szlagowski (perkusja), Krzysztof Zawadka (gitara rytmiczna), Marcin Ciempiel (gitara basowa) zaistniał ponownie na scenie jako Oddział Zamknięty.. Na skutek pozytywnego przyjęcia kapeli przez publiczność po kilku latach przerwy, grupa oficjalnie reaktywowała się na stałe. I w tym składzie wystąpiła na II Przeglądzie Wojskowych Zespołów Rockowych. Poniżej   amatorskie wideo  z tego   koncertu. 34 lata temu  zespół  odważył  się wystąpić na betonowej scenie zadaszonej wojskowym namiotem technicznym. Dziś to byłoby nie do pomyślenia. Bezpośrednie kontakty  z muzykami   OZ  owocowały wieloma pomysłami. Jednym z nich była  próba zaproszenia na Seven  Festival super grupy Scorpions. Tu  żadnego przypadku nie było. Paweł Mąciwoda basista Scorpions, to członek OZ w latach 2002-2004. I co się okazało, nie warunki  finansowe okazały się  barierą, nie technika.  Barierą nie  do przeskoczenia była nasz wojskowy amfiteatr z jego pojemnością  na ok. 10 000 fanów.. A to było dla  naszej hipotetycznej gwiazdy stanowczo za mało. Zespół  przyzwyczaił się do gry na stadionach, dla kilkudziesięciu tysięcy widzów.  A dziś, gitarzystą OZ jest Paweł „Gunsess” Oziabło, dyrektor domu kultury w Michałowie (miasteczko raptem kilkanaście km od mego rodzinnego  Zabłudowa)  który z  grupą SCHODY   brał udział  w konkursie na  naszym festiwalu, na jednej z pierwszych edycji już w XXI wieku. Tak to te drogi OZ i organizatorów przez lata wielokrotnie się krzyżowały.

P

R

S

T

U

W

X

Y

Z