A

ALEJA DĘBOWA

Jednym z fajniejszych naszych pomysłów, które miały za zadanie ocieplić wizerunek festiwalu, było zasadzenie dębów w Parku Helwinga  w 2008 roku. Pomysł super,  wykonawcy  moi się spisali, gorzej z Gminą. Kilka lat później  rozpoczął się   remont parku, przebudowa alejek, i niestety, kilka pamiątkowych dębów wykruszyło się. A tak dla przypomnienia,  dęby sadzili m.in. Kazik, Nosowska,  Renata Przemyk, Waglewski. Dzięki moim staraniom i wsparciu Burmistrza, Krzysztofa Piwowarczyka, kilka lat później,   pozostałe po renowacji Parku dęby zyskały  tabliczki informujące  – kto i kiedy  sadził dany dąb. Z tymi dębami wiąże się jeszcze jedna  historia – pod każdym  dębem umieściliśmy marmurową tabliczkę z datą, nazwą festiwalu oraz nazwiskiem i imieniem osoby sadzącej te dęby. Dla  pewności osadziliśmy to w betonie. Niestety,  tabliczki wytrzymały tylko jedną  noc. Mieszkańcy pola namiotowego zadbali o to, by  dęby na kilka lat  stały się anonimowe. Co ważne,  wydaje się że większość tych tabliczek pojechała w Polskę. To nie były akty wandalizmu, w sensie tłuczenia  dla samego faktu niszczenia. To były celowe działania zbieraczy festiwalowych pamiątek.

ALKOHOL

Mówiąc o alkoholu na festiwalach w Węgorzewie, w wersji oficjalnej, mówimy oczywiście o piwie.  Przez lata zmieniały się  przepisy, interpretacje. Nigdy nie było różowo. W 1999  roku miał miejsce EB Rock Festiwal. I żeby móc sprzedawać  piwo na festiwalu potrzebna była zgoda gminy na jednorazową sprzedaż. Niestety, ówczesna  Pani Sekretarz, była pryncypialna aż do bólu. Cytuje – na festiwalu nie wolno sprzedawać  i podawać alkoholu. I na nic zdawały się   prośby ówczesnego organizatora, delikatne sugestie Burmistrza. Nie i nie. I mało brakowało, i  festiwal by się nie odbył. A mówimy o działaniach na 2-3 tygodnie przed pierwszym graniem. Pani Sekretarz zmiękła dopiero na argument o odwołaniu imprezy. I wydała zgodę –  „Na sprzedaż i podawanie piwa  w garażach przy placu koncertowym”.  Jako   organizator  kolejnych edycji „rockowiska” wiele piwnych kruczków  rozkminiłem na drobne. Z korzyścią dla zdrowego rozsądku. W 2004 roku na wojskowym placu miały miejsce dwie podobne  imprezy. Lato z Radiem i nasz festiwal. Na Lecie  z Radiem organizatorzy   porobili klatki  piwne, ograniczone barierkami, i tylko w klatkach stłoczeni jak śledzie uczestnicy  koncertu  mogli delektować się złotym napojem. Jeśli można było mówić o delektowaniu się w takich warunkach.  Trzy tygodnie wcześniej  wypróbowałem swój patent, wszystko zgodnie z przepisami. Na dwu przeciwległych ścianach  garażów powiesiliśmy z jednej strony kufel przekreślony czerwonym X – to w stronę sceny,  obok  kuflel z pianką bez dodatkowych znaków. W ten sposób  podzieliłyśmy cały plac na dwie strefy. I komfort  picia piwa był. I nikt się z kuflem nie pchał pod scenę – czasami tylko ochrona dyskretnie groziła palcem dla tych  co się zapominali. Wszystko zgodnie  z prawem.

AMARENA

W historii    festiwalu alkohol zawsze pełnił  jakąś  rolę. Nie mnie oceniać, czy to dobrze, czy źle. To był fakt. O  piwie  będzie w innym miejscu. Tu kilka zdań o trunku, który przebojem wdarł się na tereny okołofestiwalowe w takim  stopniu, że już drugiego dnia festiwalu   w popularnym dyskoncie zabrakło go. Mowa o Amarenie, tanim winie wiśniowym rozprowadzanym przez Biedronkę. 0,7 l  tego „nektaru”  kosztowało  tyle,  co słabe rozwodnione  oficjalne piwo na festiwalu. A że tuz przy Biedronce  tkwiło  festiwalowe pole namiotowe to   i korowody na trasie  dyskont -pole – festiwal trwały  przez wszystkie dni. Najbardziej rozczarowany był   kochany gastronom, który na polu namiotowym rozstawił się z nalewakiem  do piwa  i przez jeden dzień sprzedał pół beczki. I to mówimy o czasach, gdy na polu rejestrowało się  prawie 1000 uczestników.

AMATORSKIE ZESPOŁY CZ. 1.

Mało kto  już dziś pamięta, że  w początkach festiwalu, gdy nie było   Internetu, jedynym sposobem na dotarcie do środowiska  rockowego, tego amatorskiego było wysyłanie zaproszeń do domów kultury oraz poczta pantoflowa. Każdy rok  to oddzielna  historia, za każdą płytą kasetą, potem CD, a na koniec plikiem mp3, wszystko z  kartą zgłoszenia,  stali konkretni ludzi ze swoimi marzeniami, pomysłami, swoją  wizją  muzyki rockowej. Przez  te wszystkie edycje  można powiedzieć , że  na węgorzewskiej scenie  chciało  zagrać kilka tysięcy  grup. To oznaczało kilkanaście tysięcy osób. Tu w tym miejscu chciałbym  o kilku kwiatkach. Czy ktoś uwierzy, że w 1992 roku do konkursu stanął   szczycieński Hunter? Tak,  tak, ten Hunter który  kilkanaście lat później był gwiazdą węgorzewskiego festiwalu. Ciekawa była   historia z laureatem z 1994 roku. Decyzją  jury zwycięzcą  została koszalińska grupa Harwester. Ale … zespół po konkursie wyjechał. Jedna z wersji mówiła, że członek zespołu miał ślub, druga, że zespół grał na weselu. Jako organizator, w czasach gdy jeszcze nie było  komórek, złapałem zespół telefonicznie w drodze powrotnej na dworcu w Olsztynie – na nic zdały się moje  prośby i perswazje – temat wesela  wygrał. I ta decyzja postawiła  jury przed dylematem – kto w zamian. Opcja była tylko jedna – Sweet Noice.  Ale na  tę kandydaturę nie chcieli się zgodzić mundurowi w jury – Glaca w czasie koncertu rzucił w publikę butelką  wody. Znowu negocjacje do rana  z Glacą. Warunek był jeden – Glaca ze sceny przeprosi za zachowanie i tytuł powędruje do  Sweet Noice. I tak się stało. A Harwester do dziś nie wie o pogrzebanej swojej szansie na sukces. 

 W 2007 roku  na małej scenie w Parku Helwinga  miał wystąpić Feel, zespół nominowany do naszego konkursu przez  Radio Katowice. Ich debiutancki singiel A gdy jest już ciemno znalazł się na naszej festiwalowej składance. Niestety, o zespole z tygodnia na tydzień stawało się coraz bardziej głośno, w efekcie  mocniejsi od nas zabronili mu występu w konkursie na trawie w parku Helwinga a  kilka tygodni po naszym  festiwalu Feel tym samym utworem zdobył Bursztynowego Słowika w Sopocie.

AMATORSKIE ZESPOŁY CZ. 2.

Dziś nie chce się wierzyć, że   do Węgorzewa  potrafiło  jednorazowa zgłosić się po ponad 400 kapel z całej Polski. Czy  jako organizatorzy, którzy powoływali komisje do weryfikacji/przesłuchań nie mieliśmy odczucia, że  kogoś przegapiliśmy? Nie jest to do sprawdzenia czy weryfikacji. Przyjęliśmy do konkursu zespół Enej w 2006  roku, w konkursie wystąpił Power of Trinity,  przyznaliśmy tytuł laureata Mariuszowi Dudzie i jego zespołowi Xanadu, metalowy Testor po zwycięstwie w  Węgorzewie  zagrał na największych polskich festiwalach. To przez Węgorzewo  wiele olsztyńskich zespołów wybiło się na niepodległość  i  bez względu na szyld/nazwę  nie były to anonimowe grupy: Los Vaticaneros, Kookaburra, Transsexdisco, Zaraza czy nawet Kuśka Brothers. Na węgorzewskiej scenie w konkursie wystąpiła Ewelina Lisowska z zespołem Nurth (nagroda dla indywidualności artystycznej festiwalowego konkursu), na węgorzewskiej scenie z dobrej strony pokazał się Michał Kowalonek  z zespołem Snowmen, ten sam, który zastąpił Rojka w grupie Myslovitz. Kariery  muzycznej nie zrobił za to  Michał Wypij, muzyk olsztyńskiego Monolitu. Na festiwalu został  jako zespół zauważony, Michał, niestety rzucił granie na rzecz polityki.  Kończąc wątek  konkursu nie sposób  nie wspomnieć o tym jak  jeden z zespołów  chciał nas sprawdzić. Nagrał  demówkę w 2002  roku, wypełnił kartę  zgłoszenia  i … się zakwalifikował. Mowa o zespole  Fochmann. Niestety, zespół  nie pojawił się na węgorzewskiej scenie, bo takiego zespołu nie było. Kasetę  –  przyznali  się  po  latach, gdy już występowali w Węgorzewie jako gwiazda  – wysłali dla jaj chłopaki z Pogodna. Z taką  myślą, że sprawdzą naszych jurorów.

AMFITEATR

Miejsce festiwalu świadczy o organizatorach, mieście. Gdy  na mapie festiwalowej  naszego kraju  widniało tylko kilka miejsc, nasz wojskowy plac  był  na swój sposób oryginalnym rozwiązaniem. Nie czas ku temu i szukanie  autora pomysłu, ale wedle mej wiedzy  pomysł  na organizację w tym miejscu festiwalu narodził się w trakcie przypadkowego spotkania ówczesnego dowódcy  jednostki wojskowej pana Wiesława Pietrzaka z ówczesnym Dyrektorem Domu Kultury panem Jurkiem Doroszem. Był przy tym jeszcze Edward Świrkowicz. Koszarowy  plac   był swoistym ewenementem, nie jest tajemnicą, że w garażach  nie przechowywano zboża czy innej spożywki. Był dla nas wygodny, dwukrotnie Miasto na nim zorganizowało Lato z Radiem. Niestety, z czasem  coraz więcej było głosów  na nie. Telewizyjni operatorzy jak zobaczyli koszarowe otoczenie łapali się za głowy, w wojsku  co i rusz  ktoś tam pytał, czy jest to korzystne dla obronności. Dyskusje  nad nowym miejsce  festiwalu rozpoczęły się  od pierwszej edycji Seven Festival. Pamiętam jak ktoś przyjechał na koncert Sepultury i na forum umieścił komentarz – gdzie ja jestem, co to za obory. Był to okres dużych możliwości  pozyskiwania  funduszu unijnych. I Gmina tez zrobiła podejście  do tego, by w starej żwirowni w Kalu  zrobić  amfiteatr. Dziś z  perspektywy lat mogę  powiedzieć jedno, że  zabrakło determinacji by przepchnąć ten projekt. Dla lokalnych   organizatorów  Plac Wolności to był  szczyt marzeń i zadowolenia z tego co mają  – po co kombinować  z nowym  miejscem. A robić amfiteatr  na jedno rockowisko, bez sensu – to ich opinia.   W międzyczasie pojawiały się   pomysły  umiejscawiające  festiwal w innych dziwnych miejsca: przy ulicy Zacisze (obecny Lidl), w parku Helwinga,  na Placu 400 – lecia Węgorzewa ( tereny na J. Święcajty). Mijały lata, plac rockowy przeobraził się w masowy parking a Plac Wolności jak stał   koncertami tak stoi nadal. Mówię to z sarkazmem,   bo  robić   koncerty w betonowo – asfaltowym otoczeniu   na Mazurach to jest chyba  nie to, co chcemy pokazać turystom.

B

BARTER 

Dziś to słowo jest w powszechnym obiegu, i każdy  wie o co chodzi. Najczęściej o barterze mówimy przy wzajemnych  równoważących się  świadczeniach reklamowych. Ale w początkach festiwalowych w latach 90 barter nie jedno miał imię. Po raz pierwszy węgorzewski barter miał   zastosowanie w przypadku koncertu zespołu Wilki. Jakoś tak mi się fajnie rozmawiało /negocjowało  z Moniką Gawlińską, że zespół w Węgorzewie wystąpił  prawie bezkosztowo. Wojsko zasponsorowało dla ekipy  Roberta Gawlińskiego tygodniowy pobyt na WDW (wojskowy ośrodek wypoczynkowy nad Jeziorem Święcajty). Dodatkowo zespól otrzymał możliwość robienia codziennie prób na sali kinowej na terenie koszar. To w Węgorzewie rodziły się przeboje z najlepszej zdaniem ekspertów płyty zespołu, „Przedmieścia”. Próby te miały swój koloryt, bo rozpoczynały się wniesieniem na salę minimum dwu zgrzewek piwa. Zespół w czasie prób nie gwiazdorzył , a że wilcze dźwięki niosły się po koszarach, to i chwila moment  sala kinowa była pełna. A że zespół był towarzyski, to i zgrzewki piwa szły do podziału na widownię. I tak trwało przez tydzień. Sympatycznie…. Do czasu. Do czasu, gdy dwu członków zespołu postanowiło po próbie kontynuować artystyczne dyskusje w barze U Wojtka, przy dzisiejszej stacji Orlen. Tam trafili na węgorzewskich ekspertów od rocka.  W efekcie zespół był  stratny  „jedynkę”   u perkusisty w trybie szybkim musiał odnawiać węgorzewski stomatolog. . Podobny manewr wypalił w stosunku do zespołu Ilusion, wówczas laureata Marlboro Rock. Ale w tym przypadku skończyło się  na faktycznym wypoczynku.

Barter pomagał też przy innych tematach festiwalowych. Dziś nie ma problemu z barierkami policyjnymi, ale na początku lat 90-tych? Barierki miała tylko policja. No i brałem  torbę mazurskich wędzonych przysmaków z oczami i jechałem do Pałacu Mostowskich (Komenda Stołeczna Policji). Dziwnym trafem tam poznałem osobę z węgorzewskimi korzeniami, i dalej już prosta droga. Transport do Piaseczna, tam policja ładowała 100  barierek sprawnych, 20 barierek do naprawy w Węgorzewie i temat zamknięty.  Co najważniejsze, bez sięgania do finansów festiwalowych.

BEHEMOTH
W 2014 roku z inicjatywy i za namową młodych wolontariuszy zdecydowaliśmy, że czas do Węgorzewa na festiwal zaprosić światową gwiazdę blackmetalu ze słowiańskim rodowodem znad Wisły. Rozmowy z Nergalem poszły jak z płatka i już na późną jesień ogłosiliśmy, że line up na Seven Festival zasili Behemoth. I się zaczęło. Chociaż początkowo nic nie wskazywało, że zespół wzbudzi za takie kontrowersje w naszym środowisku. Rozpoczęto nagonkę na organizatora kazaniami w kościele na ul. Pionierów, potem poszły petycje proboszczów do Burmistrza, wyjazdy do kurii do Ełku. A jak zaczęła się noworoczna kolęda, to moje nazwisko było na ustach wielu duszpasterskich wizyt. Póki co wszystko rozgrywało się lokalnie, nie wychodziło to poza powiat. I do końca miałem nadzieję, że to tylko chwilowe zaćmienie. Wspierał mnie w tym burmistrz, p. Krzysztof Piwowarczyk. Ale jako osoba, która potrafi słuchać , spotkałam się z ówczesnym Prezesem Polskiego Radia, węgorzewianinem, śp. Andrzejem Siezieniewskim, wielkim przyjacielem Węgorzewa i naszego festiwalu (tylko upór kilku radnych spowodował, że inicjatywa przyznania Andrzejowi, tytułu Honorowy Obywatel Węgorzewa w 2005 roku została w sposób brutalny zdeptana) i poprosiłem o radę. Powiedział tylko jedno słowo – odpuść, z ciemnogrodem nie wygrasz. Spytał, co zrobię, jak ktoś w ramach prowokacji rzuci kamieniem, farbą w kaplicę sw. Barbary? Co zrobię, jak Ryszard Nowak, Szef komitetu obrony przed sektami przykuje się do kaplicy/ (dla osób nie znających topografii informacja, kaplica znajduje się w bezpośredniej bliskości placu rockowego). I w ten oto sposób rezygnując z Behemota trafilismy na pierwsze strony wielu gazet.

BECZKA PIWA

Sponsor to podstawa każdego festiwalu. Przez dziesięciolecia sponsorami festiwalu były i browary, i producenci prezerwatyw i koncerny paliwowe i energetyczne. Warto jednak wspomnieć o jednym, o tym pierwszym. Browar Kętrzyn, tak, tak, był taki browar i piwo było całkiem całkiem , ufundował dla laureata konkursu festiwalowego beczkę piwa. Tu pośrednikiem okazała się ówczesna hurtowania piwa Robex. Beczka piwa dotarła, posadowiona na scenie czekała na zwycięzcę. Zespół Wolna Europa z Opola nagrodę dostał, zatargał ją do hotelu, czytaj koszar, i tu dopiero wszyscy sobie uświadomili, że piwo jest ale jakoby go nie było. Bo jak tę beczkę, taką klasyczną półokrągłą , otworzyć? Ilu widzów tyle rad. W efekcie zwyciężyła opcja radykalna. O 4 nad ranem, w miejscu gdzie dziś jest wejście do kaplicy garnizonowej, nastąpił gwałt na beczce – wbito czop do środka. Piwo pod ciśnieniem wybiło w górę, zespół i jego fani próbowali łapać w co się da to co było już w powietrzu – w kapelusze, torby. Z 50 litrów pewnie połowa poszła na użyźnienie gleby pod koszarowcem, reszta, powiedzmy sobie że została wypita. To była godzina 4.30. O godzinie 7.00 wracam do pracy z domu po intensywnym odpoczynku i co widzę – kałuże po piwie i pustej beczki ani śladu. Jest poszukiwana do dnia dzisiejszego. I kaucja za beczkę poszła w koszty festiwalu

BOGDAN STUDIO

Gdy po edycji 1994    dowódca 1 MBA   zakończył etap sojuszu wojska  z rockiem  i podjął decyzję  o wycofaniu się z organizacji  festiwalu rockowego, wydawało się, że to już koniec. Wiadomości Węgorzewskie apelowały, w mieście szukano pomysłu, powstał nawet „KOR” (komitet obrony rockowiska) w składzie którego był. m.in. Darek Biedrzycki , Halina i Krzysztof Grąziewiczowie. Ale jak trzeba było przyjść do konkretów, to został tylko Iwaniuk. Przy edycji 1994 poznałem  Bogdana Żydoka, wówczas właściciela Agencji  Bogdan Studio (wydał kasetę z nagraniami zespołów konkursowych z 1994 roku) . Bogdana   poznałem poprzez  Darka Biedrzyckiego, który w sklepie na Zamkowej (dzisiejsza karczma rozprowadzał jego kasety, wśród których muzyka rockowa nie była wiodąca, muzyka chodnikowa to  był wówczas biznes). Bogdan długo się nie zastanawiał,  i z początkiem roku 1995  ruszyły przygotowania do Festiwalu Rockowego. I tak do Węgorzewa przyszedł wielki świat – potężna scena (dziś  każda gmina ma scenę, trzydzieści lat temu scen pod wynajem w całym kraju było chyb z pięć, do Węgorzewa przyjechała aż z Chorzowa.).  Z Bogdanem wiele przeszliśmy, dzięki niemu  mam bardzo wielu znajomych z branży, z wieloma kontakty mam do dziś. Nawet to, że  miałem okazję  wypić symbolicznego kielicha z Tadeuszem Nalepą, Bogdanem Łyszkiewiczem, że u Bogdana poznałem Roberta Leszczyńskiego, wreszcie to jego wspólnik festiwalowy, Aleksander Rommel – Rogerson pokazywał jak się robi profesjonale strategie  marketingowe. Z Bogdanem kontakt jest do dnia dzisiejszego, ale  czy wszyscy  zainteresowani wiedzą i pamiętają,  że to on, pokazał jak się robi festiwal przez duże F.

BRYGADA

W moich wspomnieniach wielokrotnie przewija się temat wojska. Bo bez wojska, bez węgorzewskiej brygady, tego festiwalu nie byłoby. To prawda, że  festiwal formalnie robiło stowarzyszenie działające przy Klubie Garnizonowym, to prawda, że były lata, gdy to stowarzyszenie    płaciło grubą  kasę dla Agencji Mienia Wojskowego za dzierżawę placu (potem sami wojskowi znaleźli i  podpowiedzieli furtkę, jak temat ominąć i mieć plac za free). To wszystko prawda. Ale też trzeba pamiętać, że  jako pracownicy klubu na czas  festiwalu  nie braliśmy  urlopu, że  gdyby  trafił się złośliwy przełożony, to mógłby nam w czasie festiwalu znaleźć inne zajęcie…. Itd. Wszystko co robiliśmy  odbywało  się  za większym lub mniejszym przyzwoleniem przełożonych. Nawet to, że klub na czas festiwalu przeradzał się w centrum festiwalowe nie mające nic wspólnego z wojskiem, że wokół koszar w czasie festiwalu przewijały się setki młodych ludzi  – wszystko to było świadectwem tego, że mieliśmy parasol  ochronny na czas festiwalu. I już nie chce się  wspominać o takich drobnostkach, jak  dyżury wojskowych elektryków na placu, pomoc wojska w suszeniu sprzętu po zawaleniu się sceny, czy nawet wynajem autobusu na festiwalową konferencję  w Warszawie. Bez brygady nie byłoby festiwalu. Festiwal bez brygady tracił na klimacie, atmosferze.

C

D

E

F

G

H

I

J

K

L

Ł

M

N

O

                                                                  ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY

Jak zacząć wspomnienia  to najlepiej z górnego C.  Pierwszym zespołem  na węgorzewskim rockowisku  z polskiego rockowego topu miał być w 1992 roku KULT. My w Węgorzewie byliśmy tylko wyrobnikami , decyzje zapadały w Warszawie, w wydziale kultury Dowództwa Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Plakaty z KULTEM poszły już  na miasto.  Koncert Kazika jednak  z nieznanych do dziś przyczyn został odwołany, w to miejsce  to same szefostwo dało  na ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY. Z   OZ wiąże się też moja znajomość – sympatyczna, ciepła, pełna wzajemnego szacunku – z Wojtkiem Pogorzelskim, naszym późniejszym jurorem. To z jego inicjatywy   zespół w Węgorzewie obchodził swój jubileusz. Wojtek w 1992 r. wrócił do kraju. Otrzymał propozycję zagrania dwóch koncertów z repertuarem Oddziału Zamkniętego w ramach otwarcia warszawskiego klubu muzycznego Fugazi. 21 i 22 marca zespół w składzie: Wojciech Łuczaj-Pogorzelski (gitara prowadząca), Jarosław Wajk (śpiew), Jarosław Szlagowski (perkusja), Krzysztof Zawadka (gitara rytmiczna), Marcin Ciempiel (gitara basowa) zaistniał ponownie na scenie jako Oddział Zamknięty.. Na skutek pozytywnego przyjęcia kapeli przez publiczność po kilku latach przerwy, grupa oficjalnie reaktywowała się na stałe. I w tym składzie wystąpiła na II Przeglądzie Wojskowych Zespołów Rockowych. Poniżej   amatorskie wideo  z tego   koncertu. 34 lata temu  zespół  odważył  się wystąpić na betonowej scenie zadaszonej wojskowym namiotem technicznym. Dziś to byłoby nie do pomyślenia. Bezpośrednie kontakty  z muzykami   OZ  owocowały wieloma pomysłami. Jednym z nich była  próba zaproszenia na Seven  Festival super grupy Scorpions. Tu  żadnego przypadku nie było. Paweł Mąciwoda basista Scorpions, to członek OZ w latach 2002-2004. I co się okazało, nie warunki  finansowe okazały się  barierą, nie technika.  Barierą nie  do przeskoczenia była nasz wojskowy amfiteatr z jego pojemnością  na ok. 10 000 fanów.. A to było dla  naszej hipotetycznej gwiazdy stanowczo za mało. Zespół  przyzwyczaił się do gry na stadionach, dla kilkudziesięciu tysięcy widzów.  A dziś, gitarzystą OZ jest Paweł „Gunsess” Oziabło, dyrektor domu kultury w Michałowie (miasteczko raptem kilkanaście km od mego rodzinnego  Zabłudowa)  który z  grupą SCHODY   brał udział  w konkursie na  naszym festiwalu, na jednej z pierwszych edycji już w XXI wieku. Tak to te drogi OZ i organizatorów przez lata wielokrotnie się krzyżowały.

P

R

S

T

U

W

X

Y

Z